OLBRZYMI SUKCES!!! szewc bez korony chodzi.. dawajcie tu te najlepsze ligi.. pornografia przecież nie będzie wiecznie trwać.. chyba dalej już nie pojedziemy.. bij starszych.. nareszcie promocja, na którą czekałem.. tak naprawdę to cię nie nienawidzę przecież.. jesteśmy stworzeni dla siebie.. wiedziałem od razu, że będzie pięknie, ale chciałem, żeby była niespodzianka.. i umrze pan w tej głupiej czapce, zadowolony pan?.. jabol pank.. rastafaraje mamią.. nie jestem z wami, nie jestem z nikim.. nie zapomnij parasolki.. drań, ale słodki przecież.. mówiły jaskółki.. panie, uchowaj nas od Massive Attack.. Bóg cię kocha, no ale co mógł zrobić.. pamiętaj, że mam na kolanach czechosłowacki rewolwer.. a co ty zrobiłeś dla legalizacji?.. za talon na hokejówki lub amerykański opiekacz.. a czemu nic nie widać? a bo to hedlajstsy są, żegnaj.. śluski kląskie.. rost Mota Groweckiego, mutbol fenedżer, Peep Durtle i Zed Leppelin.. no i dobranoc, aniele.. mogę cię zjeść?.. Madonna, Sean i ja.. wstrętni są ci mężczyźni, niech mi wreszcie z oczu zginą.. bolilol!.. czemu tak pada? bo jest jesień, matołku.. raz na wozie, sześćdziesiąt razy pod wozem.. nie szkodzi, dostaniemy ich, gdy będą spali.. dlaczego parówki pakowane są po dziesięć, a hot dogi po pięć w paczce?.. i chuj na grób wiadomo komu..
Blog > Komentarze do wpisu
Zaraza ruina, wszystko gruz i kurz
Oglądaliśmy w niedzielę dla oddechu DVD Mitchów, które już dłuższy czas temu kupiłem w tym sklepie internetowym z Lublina. Wydało mi się ciekawsze od ich ostatniej płyty, pewnie dlatego, że wydane sporo przed nią zawiera sporo materiału z drugiej, najbardziej przystępnej płyty. Może powinienem o tym napisać szerzej? Mam teraz taki plan, żeby popisać trochę więcej, sprawdzić, jak płynnie mi to idzie. Parę lat temu dużym wysiłkiem udało mi się dość regularnie formułować myśli, w formę może niezbyt przystępną, ale dla kilku osób zrozumiałą i jakoś tam cenną. Później przyszedł czas wejścia na pierwszą linię, publikowania, poszło. Przyzwyczaiłem się do pisania. Poszły nawet pierwsze większe, syntetyczne rzeczy, ale ciągle mam z tym problem. Co jakiś czas przytomnieję i wraca zrozumienie, że nie zdołam przesłuchać i przeczytać wszystkich źródeł, zanim wezmę się do pisania. Kończę już, przerywając innymi książkami, biografię Kapuścińskiego. W ocenie jego przyjaciół i samego Domosławskiego facet może nie zawsze miał pozbierane wszystkie dane, ale o jego sile stanowił przejrzysty język i talent do obserwacji, do refleksji nad szczegółem. Nie wszystko zostało jeszcze powiedziane i nie wszystko jest oczywiste i jasne dla czytelnika. To, co się daje, powinno oczywiście być szczere, przemyślane, gorące, ale zarazem jakoś świeże, inne, własne. Samą wiedzą trudno jest coś zwojować w tekście nieprzeznaczonym dla specjalistów.

Zapomniałem, o czym miałem pisać, więc kończę.
środa, 18 sierpnia 2010, kurious_oranj
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2010/08/19 15:58:50
Jestem na tyle przytomny, żeby się nie pchać na żadną pierwszą linię ze swoją interpunkcją. Do tego pierwsza linia wymaga tematu lub przesłania, a to nie są rzeczy, w których bym się specjalizował. Tak, specjalizacji brak. Bardziej mam przymiot własności, mam nadzieję, że w nadmiarze nie prowadzi do wymiotów, brzmieniem się tu nasuwają.

Miej pióro w łapie.
-
2010/08/19 21:36:16
proszę, jakie zawoalowane pochwały ;]
najważniejsze to wiedzieć swoje - patrz komentarz nr 4 tutaj: noproste.blox.pl/2008/01/pierdolic-debili-trzeba-niesc-oswiaty-kaganiec.html
-
2010/08/19 23:00:33
Czwarty jak czwarty, ale czytałeś piąty? Przecież o Słowackim mówi się w kontekście innym niż Balladyna na krótko zanim uczeń osiąga dziewiętnaście wiosen :)
-
2010/08/20 11:39:24
ekwilibrystyka to Twój znak rozpoznawczy, ale słowa "kontekst" użyłeś chyba zbyt pochopnie :)
-
2010/08/20 12:33:13
Poprawię się.

Wietrzyłem potknięcie przy umiejscawianiu wiersza w toku nauczania, brat właśnie skończył liceum, zapytałem o Testament w gimnazjum, mówi nie.
Dzisiaj kojarzę głównie dissowanie Słowackiego od Grobu przez Mickiewicza ze Stepów - taki wstyd, obym się bardziej potknął i kark ukręcił! Ewentualnie douczył :)

Ale światła, czyli elektryczna koleżanka z pracy jednak obstawia podstawówkę, to by teraz było gimnazjum. Więc kontynuuję douczanie.