OLBRZYMI SUKCES!!! szewc bez korony chodzi.. dawajcie tu te najlepsze ligi.. pornografia przecież nie będzie wiecznie trwać.. chyba dalej już nie pojedziemy.. bij starszych.. nareszcie promocja, na którą czekałem.. tak naprawdę to cię nie nienawidzę przecież.. jesteśmy stworzeni dla siebie.. wiedziałem od razu, że będzie pięknie, ale chciałem, żeby była niespodzianka.. i umrze pan w tej głupiej czapce, zadowolony pan?.. jabol pank.. rastafaraje mamią.. nie jestem z wami, nie jestem z nikim.. nie zapomnij parasolki.. drań, ale słodki przecież.. mówiły jaskółki.. panie, uchowaj nas od Massive Attack.. Bóg cię kocha, no ale co mógł zrobić.. pamiętaj, że mam na kolanach czechosłowacki rewolwer.. a co ty zrobiłeś dla legalizacji?.. za talon na hokejówki lub amerykański opiekacz.. a czemu nic nie widać? a bo to hedlajstsy są, żegnaj.. śluski kląskie.. rost Mota Groweckiego, mutbol fenedżer, Peep Durtle i Zed Leppelin.. no i dobranoc, aniele.. mogę cię zjeść?.. Madonna, Sean i ja.. wstrętni są ci mężczyźni, niech mi wreszcie z oczu zginą.. bolilol!.. czemu tak pada? bo jest jesień, matołku.. raz na wozie, sześćdziesiąt razy pod wozem.. nie szkodzi, dostaniemy ich, gdy będą spali.. dlaczego parówki pakowane są po dziesięć, a hot dogi po pięć w paczce?.. i chuj na grób wiadomo komu..

Wpisy z tagiem: sex

sobota, 19 lutego 2011
Wrocław 1. Meeting place

Przyjechaliśmy do Wrocławia. Mam parę dni wolnego, mamy mieszkanie przy Rynku Solnym, więc dlaczego nie. Właściwie zastanawiam się, dlaczego nie wcześniej. Nigdy nie byłem w tym mieście, przynajmniej tak mi się wydaje, to jakieś 80 procent pewności. Im więcej lat, tym więcej wątpliwości. Możliwe, że już kiedyś tu byłem. W każdym razie chciałbym w miarę możliwości dostarczać korespondencje z kraju i ze świata. Takie reportaże. Dziś pierwszy.

Śniadanie w barze z jedzeniem płatnym za kilogram. Na drzwiach napis - kawa i herbata tylko 1,50 zł. W środku sobotnie pustki, nałożyliśmy sobie, szatan podkusił i wybrałem stolik obok pary gejów. Nie musieli się nawet odzywać (lubimy słuchać, zwłaszcza ja lubię słuchać melodii języka, nastrojów, nawet nie tak bardzo przekazywanych treści). Obcięli mnie badawczo, A. była pod wrażeniem. W ogóle mam szalone powodzenie wśród gejów, nie jest to jakaś wrocławska specyfika. Jedliśmy to stygnące (płatki, jajecznica, parówka, herbata) śniadanie, a geje mieli sprzeczkę: pff, to ma być kawa? Moja noga tu nigdy nie postanie, zostawmy tu ten syf. No słuchaj, proszę cię, musimy sprzątnąć. Zostawmy. Sprzątnijmy. "Wrocław - Meeting place".

sobota, 27 lutego 2010
bieżące

Słucham Bowiego "Stage", robi wrażenie. Mam okropną wolną sobotę po fatalnym, bardzo pracowitym tygodniu, w którym było też miejsce na nieporozumienia sierpniowe. Czytałem wstrząsającego bloga zagubionej w życiu gorącej szesnastolatki (albo niepiśmiennej dwudziestolatki), nie poprawił mi humoru, bo nieporadność języka równoważyły ciężkie tematy.

Staram się pocieszać tym, że pracowity tydzień zapewni mi kupę hajsu w połowie miesiąca, dzięki czemu kupię sobie mnóstwo fajnych rzeczy. Na pierwszy ogień poszłyby: faja wodna, garnitur drugiej jakości, nowe płyty Much, Lao Che i paru innych wykonawców, co do których rzetelności nie jestem pewny. PlayStation 3 (a co to w ogóle jest?). Golarka elektryczna. A przede wszystkim jakieś lekarstwo, o którym tutaj na pewno kiedyś wspominałem.

Sprawy się komplikują, a to dopiero początek.

PS system rozumie max 7 tagów, a jako że akurat postanowiłem zacząć je wpisywać, oto dla kronikarzy niemieszczące się: lekarstwo, komplikacje, brak alkoholu. Od tej pory zawczasu już będę pamiętał, ilu nie wolno wpisać.