OLBRZYMI SUKCES!!! szewc bez korony chodzi.. dawajcie tu te najlepsze ligi.. pornografia przecież nie będzie wiecznie trwać.. chyba dalej już nie pojedziemy.. bij starszych.. nareszcie promocja, na którą czekałem.. tak naprawdę to cię nie nienawidzę przecież.. jesteśmy stworzeni dla siebie.. wiedziałem od razu, że będzie pięknie, ale chciałem, żeby była niespodzianka.. i umrze pan w tej głupiej czapce, zadowolony pan?.. jabol pank.. rastafaraje mamią.. nie jestem z wami, nie jestem z nikim.. nie zapomnij parasolki.. drań, ale słodki przecież.. mówiły jaskółki.. panie, uchowaj nas od Massive Attack.. Bóg cię kocha, no ale co mógł zrobić.. pamiętaj, że mam na kolanach czechosłowacki rewolwer.. a co ty zrobiłeś dla legalizacji?.. za talon na hokejówki lub amerykański opiekacz.. a czemu nic nie widać? a bo to hedlajstsy są, żegnaj.. śluski kląskie.. rost Mota Groweckiego, mutbol fenedżer, Peep Durtle i Zed Leppelin.. no i dobranoc, aniele.. mogę cię zjeść?.. Madonna, Sean i ja.. wstrętni są ci mężczyźni, niech mi wreszcie z oczu zginą.. bolilol!.. czemu tak pada? bo jest jesień, matołku.. raz na wozie, sześćdziesiąt razy pod wozem.. nie szkodzi, dostaniemy ich, gdy będą spali.. dlaczego parówki pakowane są po dziesięć, a hot dogi po pięć w paczce?.. i chuj na grób wiadomo komu..

Wpisy z tagiem: słońce

poniedziałek, 26 kwietnia 2010
jest szansa i nie musisz jej wykorzystać

Na zewnątrz pogoda, że nożem ciąć, serce pęka. Ile w tym cholernym kraju, albo na tym cholernym równoleżniku (żeby nie drażnić tych, których lepiej nie drażnić, żeby do reszty zgłupieli), trzeba czekać na normalną, przeciętną, niezbyt błyskotliwą porę roku, jaką jest pierwsza część wiosny, będąca jedynie zapowiedzią drugiej części wiosny. Lepszej.

Wiosna 2000. Skwarny kwiecień, ubrania lepiące się do ciał w trakcie mistrzowskich meczów rozgrywanych o 12, 13, 14. Legendarny t-shirt "Polska Wódka". Legendarny t-shirt Happy Pills (nagrali właśnie płytę, rekomendacja kupować). Legendarne nocne gubienie się gdzie popadnie, samotnie, parami, trójkami - pierwsza tak intensywna wiosna, bez urazy. Tylko ten jeden raz błagam ciebie, mówiło się wtedy jakoś głośniej i większymi słowami, niepotrzebnie, tu potrzeba zwykłej wiosny. Żebyśmy jeszcze raz nie stanęli oszukani, że oto kwiecień się skończył, znowu śmierć zabrała nam dni i tygodnie, podczas których nie śmieliśmy spojrzeć na niebo.

Upał stulecia, mecz stulecia, deszcz stulecia, dziewczyna stulecia i wystawa kadilaków stulecia jednego dnia. Brak internetu, telewizji, komputera stulecia.

W każdym razie, żeby tutaj na bieżąco też się wypowiedzieć, co ważne. W zeszłym tygodniu już pierwsze jaskółki, trzy wieczory z rzędu atrakcji i pas (w sobotę!). Wczoraj rebound, dobitka, skutecznie. W tym tygodniu już pierwsze mitingi poustawiane, jak zawsze kobieco, ale być może nie tylko. Tydzień ma za mało dni. Dziś koniecznie koncert Artybishops. Pisać będziemy nocami. Włóczyć się dniami. Jak tu nie kochać swoich przyjaciół. Jak tu nie zauważyć, że wszystko płynie i jest ruch. Jak tu nie pozbywać się rzeczy, nawyków, zwyczajów. Życie wydaje się strasznie krótkie, gdy słońce tak świeci i świeci.