OLBRZYMI SUKCES!!! szewc bez korony chodzi.. dawajcie tu te najlepsze ligi.. pornografia przecież nie będzie wiecznie trwać.. chyba dalej już nie pojedziemy.. bij starszych.. nareszcie promocja, na którą czekałem.. tak naprawdę to cię nie nienawidzę przecież.. jesteśmy stworzeni dla siebie.. wiedziałem od razu, że będzie pięknie, ale chciałem, żeby była niespodzianka.. i umrze pan w tej głupiej czapce, zadowolony pan?.. jabol pank.. rastafaraje mamią.. nie jestem z wami, nie jestem z nikim.. nie zapomnij parasolki.. drań, ale słodki przecież.. mówiły jaskółki.. panie, uchowaj nas od Massive Attack.. Bóg cię kocha, no ale co mógł zrobić.. pamiętaj, że mam na kolanach czechosłowacki rewolwer.. a co ty zrobiłeś dla legalizacji?.. za talon na hokejówki lub amerykański opiekacz.. a czemu nic nie widać? a bo to hedlajstsy są, żegnaj.. śluski kląskie.. rost Mota Groweckiego, mutbol fenedżer, Peep Durtle i Zed Leppelin.. no i dobranoc, aniele.. mogę cię zjeść?.. Madonna, Sean i ja.. wstrętni są ci mężczyźni, niech mi wreszcie z oczu zginą.. bolilol!.. czemu tak pada? bo jest jesień, matołku.. raz na wozie, sześćdziesiąt razy pod wozem.. nie szkodzi, dostaniemy ich, gdy będą spali.. dlaczego parówki pakowane są po dziesięć, a hot dogi po pięć w paczce?.. i chuj na grób wiadomo komu..

Wpisy z tagiem: lem

poniedziałek, 26 lipca 2010
Jak pisać blog nie przez stronę blox.pl, bo piszę nie to, co chcę

Są chyba jakieś metody pisania bloga bez używania strony blox.pl, więc jeśli kto zna temat, to chętnie o tym poczytam, gdyż niepotrzebnie zbłądziłem. To Lem powiedział, że nie wiedział, iż jest tylu idiotów na świecie, dopóki nie wszedł do internetu. Ja natomiast przez stronę główną wpadłem na blog niejakiej NJN, występującej pod nickiem bodaj nacjonalistka. Cytując Woody'ego Allena, ostatnio tak dobrze bawiłem się na procesie norymberskim.

Jeśli ta postać reprezentuje typ, jakieś młode (rocznik '91) pokolenie nacjonalistów czy coś w tym rodzaju, to my - żydzi, masoni i cykliści - możemy spać spokojnie. Więcej takich bufonów na tzw. prawicy, zagubionych między ateizmem a wojującym katolicyzmem, puszczających oko w ziejącą pustkę, zadufanych w sobie i przekonanych o swojej wyjątkowości. Laska pisze dramaty, wiersze, hymny (na melodię utworu zespołu ze zgniłej Holandii, który gra "metal symfoniczny" - I told you - mającego kontrakt z koncernem będącym właścicielem połowy świata). Nacjonalistka wie tak zwane niejedno o UB, na swojej stronie zamieściła nawet testament (się wie, UB ma długie macki), ale niestety nie potrafi umieścić linku we wpisie. To, co zajmuje ją całą, jest tak żałośnie nadęte, szyte grubymi nićmi, przekonane o własnej słuszności, że zęby bolą. Już pół biedy z  nieszczęsnym tematem, który ją tak rozpala - ja na przykład bardzo chętnie poczytam recenzje płyt grupy Leszek Bubel Band. Chodzi mi tylko o to traktowanie całego świata z góry. Żołnierski humor. Chyba na serio pisane wiersze - w rytmie marsza, wyliczanki. Poczytajcie te oburzone listy do Amnesty International, te postulaty kary śmierci za aborcję, dramaty z faszystowsko-komunistycznymi przygodami, humanizm stop!...

Zatem były kandydat na prezydenta zmierza po Grammy, przepraszam Fryderyka, PPN i NOP wciąż walczą i walczą (z pchłami), a poniżej próbka myślenia dumy nacjonalizmu. Ciekawy pomysł: językoznawstwo to przeciwieństwo polonistyki...

Co zamierzam robić po maturze? Nie wiem. Wszystko zależy od tego, czy zdam obowiązkową maturę z matematyki, a to jest baaardzo mało prawdopodobne. Właściwie, nie mam na to szans, chociaż niektórzy ludzie przekonują mnie, iż czasami w szkołach zdarzają się cuda. Jeżeli zdam maturę z matmy (i z pozostałych przedmiotów), to pójdę na studia. Ale na jakie? Zawsze marzyłam o politologii, jednak kilka razy zetknęłam się z opinią, iż na uczelniach królują poglądy centrolewicowe, a samodzielnie myślący, prawicowi studenci są traktowani gorzej od tych "poprawnych politycznie". Nie wiem, czy te pogłoski są zgodne ze stanem faktycznym, ale chyba wolę nie ryzykować. Cóż więc wybrać? Może językoznawstwo? To chyba odpowiednie wyjście, bo na polonistykę, anglistykę czy dziennikarstwo się NIE wybieram. Absolutnie. Nawet nie chcę o tym słyszeć.

Jeżeli nie zdam obowiązkowej matury z matematyki (a to jest najbardziej prawdopodobny scenariusz. Zawsze byłam najlepsza z języka polskiego, ale z matmą po prostu sobie nie radziłam!), to pójdę do jakiejś szkoły policealnej. Wiem już, do jakich zawodów można się przygotowywać w takich szkołach. Jest ich nieskończenie wiele, a mnie najbardziej pociągają następujące profesje: archiwista, rejestratorka medyczna, technik administracji, księgarz. Tak, właśnie w tej kolejności. Gdybym została technikiem archiwistą, mogłabym np. pracować w Instytucie Pamięci Narodowej i segregować dokumenty UB-eków, SB-eków i tym podobnych. Warto się nad tym zastanowić, prawda?

Przykra sprawa, mało śmieszna. Nie ma się kto zająć dziećmi, biedaczyska szukają akceptacji gdziekolwiek, a później już tylko rozum śpi itd., itd.