|
Archiwum
Zakładki:
więcej - dla fanów i zboczeńców
Byłem widziałem
My frenz i can count on 1 hand
Szacuny
Tagi
|
Wpisy z tagiem: wojna
czwartek, 13 maja 2010
Polityka i kultura
Ostatnio, po tym samolocie i zaraz po Wawelu, nie dostałem od mojego kolegi mejla. Pewnie dlatego nie dostałem, że pracuję tu, gdzie pracuję, w związku z czym trudno nam się rozmawia o polityce. Otóż napisał mój kolega list pod tytułem "DLA MYŚLĄCYCH" o takiej treści:
Cytuję tutaj mejla utalentowanego artysty - wyraz jego fascynacji teoriami spiskowymi - bo zobaczyłem w poniedziałek w telewizji (wprawdzie kłamliwej, bo publicznej) program publicystyczny. Lisa. Radiomaryjny poseł PiS Girzyński zjadł w nim niby rozgarniętą profeministyczną profesor Środę oraz publicystę-ministra (u Mazowieckiego) Kuczyńskiego. Ci szacowni biedaczkowie miesiąc po katastrofie wciąż nie wiedzieli, jak dyskutować z retoryką PiS-u ("Wszyscyśmy się czegoś nauczyli, świat jest lepszy, Polska jest jedna, nie można tego zmarnować"). Girzyński spokojny, taki wrażliwy, wciąż oczywiście wstrząśnięty do głębi i koncyliacyjny, a z drugiej strony Środa, przekonująca go, że w internecie i w społeczeństwie trwa bezprecedensowa wojna wszystkich ze wszystkimi. Że tłum fanatyków ganiał ją po Starym Mieście pod hasłem "to ta kurwa z Wyborczej". A Girzyński biedaczysko "się z tym nie spotkał". Pewnie dlatego, że cały wstrząśnięty chodzi. Oczywiście bez trudu wygrał, moim zdaniem, tę pseudorozmowę. To, co czytam codziennie na Facebooku, w gazetach i widzę w telewizji, utwierdza mnie w przekonaniu, że tak ostrych podziałów w społeczeństwie dawno nie było. Artysta wysłał ten list w środę po tragedii pod Smoleńskiem, zatem dzień po ogłoszeniu decyzji o pochówku prezydenta (z żoną!) na Wawelu. W środę rano spotkaliśmy się też (w żałobnych nastrojach) w gronie rodzinnym. Rozmowa w beznadziejny sposób zeszła na politykę, Wawel, katastrofę. Od ludzi przecież rozgarniętych dowiedziałem się, że to jest Rosja, nigdy się nie dowiemy, oni zawsze chcieli zniszczyć Polskę, premier kagiebista, on już wie jak itd. Mówię o naprawdę smutnych okolicznościach spotkania. Nigdy z tymi ludźmi w ten sposób nie rozmawiałem. Zanim to się zaczęło, była też rozmowa dziadków o wojnie. Jeden z nich polecił drugiemu "Gułag" Anne Applebaum, na to ciotka zareklamowała utwór "Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina" Bohdana Urbankowskiego. Wszystko prawda, same dokumenty. Oczywiście list artysty przytaczam również dlatego, żeby zainteresowani zobaczyli sobie wzmiankowany film, ja dotarłem chyba do piątej części. Moje zdanie o sprawie Litwinienki najkrócej umiem streścić dwoma słowami: walka frakcji. Oczywiście można mieć inne zdanie. Natomiast "historyk" Suworow znany jest głównie z absurdalnej tezy, że w 1941 Hitler uprzedził zdradziecki atak Stalina na III Rzeszę. Myślę, że to daje pojęcie o jego aparacie badawczym, niemniej postaram się którąś z zalecanych pozycji wyszukać i przeczytać. Nikogo jeszcze nie zabiło poznanie jakiejś skrajnej wersji historii (chociaż niektórych zbliżyło to do szaleństwa). A po tych lekturach - albo zamiast nich - zapraszam biegiem do Teatru IMKA Tomasza Karolaka, ulica Konopnickiej 6, czyli tam gdzie Centralny Basen Artystyczny, a od frontu Buffo. Grają "O północy przybyłem do Widawy, czyli Opis obyczajów III", reżyseruje Grabowski, dyrektor Starego Teatru w Krakowie. Jest to tzw. nareszcie teatr, na który czekałem. Bez przegadania, rozbuchania scenografii czy też kilkudziesięciu tancerzy jak u przekurewsko nudnej Kleczewskiej, lub u nieszczęśnika Lupy, który się nie potrafi zmieścić w pięciu godzinach ani uniknąć rozbierania jakiegokolwiek młodego aktora. Grabowski umie dużo więcej. Aktorzy, nieliczni, grają, muzyka i piosenki Koniecznego świetne, Mysłowska bosko śpiewa arię, dużo wesołości, ale śmiech na ryju zamiera, momentami rzygać się chce. Jako grę z publicznością rozumiem też koszarowy charakter niektórych żartów: zobaczcie, nie tacyście inteligenci, jak się sobie wyobrażacie, nie tylko ironia i groteska was śmieszy. Iść. |