OLBRZYMI SUKCES!!! szewc bez korony chodzi.. dawajcie tu te najlepsze ligi.. pornografia przecież nie będzie wiecznie trwać.. chyba dalej już nie pojedziemy.. bij starszych.. nareszcie promocja, na którą czekałem.. tak naprawdę to cię nie nienawidzę przecież.. jesteśmy stworzeni dla siebie.. wiedziałem od razu, że będzie pięknie, ale chciałem, żeby była niespodzianka.. i umrze pan w tej głupiej czapce, zadowolony pan?.. jabol pank.. rastafaraje mamią.. nie jestem z wami, nie jestem z nikim.. nie zapomnij parasolki.. drań, ale słodki przecież.. mówiły jaskółki.. panie, uchowaj nas od Massive Attack.. Bóg cię kocha, no ale co mógł zrobić.. pamiętaj, że mam na kolanach czechosłowacki rewolwer.. a co ty zrobiłeś dla legalizacji?.. za talon na hokejówki lub amerykański opiekacz.. a czemu nic nie widać? a bo to hedlajstsy są, żegnaj.. śluski kląskie.. rost Mota Groweckiego, mutbol fenedżer, Peep Durtle i Zed Leppelin.. no i dobranoc, aniele.. mogę cię zjeść?.. Madonna, Sean i ja.. wstrętni są ci mężczyźni, niech mi wreszcie z oczu zginą.. bolilol!.. czemu tak pada? bo jest jesień, matołku.. raz na wozie, sześćdziesiąt razy pod wozem.. nie szkodzi, dostaniemy ich, gdy będą spali.. dlaczego parówki pakowane są po dziesięć, a hot dogi po pięć w paczce?.. i chuj na grób wiadomo komu..

Wpisy z tagiem: wojna

czwartek, 13 maja 2010
Polityka i kultura

Ostatnio, po tym samolocie i zaraz po Wawelu, nie dostałem od mojego kolegi mejla. Pewnie dlatego nie dostałem, że pracuję tu, gdzie pracuję, w związku z czym trudno nam się rozmawia o polityce. Otóż napisał mój kolega list pod tytułem "DLA MYŚLĄCYCH" o takiej treści:

Mam ciekawą alternatywę dla osób, którym znudziło się słuchaniu o
"bólu i żalu, żalu i bólu, przeklętej ziemi żalu, stracie" itp.

Proszę nie machajcie ręką słysząc lub czytając zdanie "telewizja
kłamie". Proponuję lepiej głęboko przemyśleć sobie tę kwestię i
zastanowić się nad tym co z tego faktu wynika.

Zacznijmy od wirusa grypy! Niedawno na okrągło mówiono nam, że rozwija
się pandemia nowej grypy, że cały świat chodzi w maseczkach i że
koniecznie trzeba się szczepić. Dziennikarze agresywnie atakowali
polityków, zwłaszcza panią Kopacz w sprawie odwlekanego zakupu
szczepionek. Teraz już jakoś nikt tak głośno nie mówi, że cała sprawa
to był pic na wodę i Polska jako jedyny kraj UE nie zakupiła słabo
przetestowanych leków, a nasza Minister Zdrowia dostała za to pochwałę
od Parlamentu Europejskiego. Dziennikarze kłamali, mało tego
najprawdopodobniej wykonywali zadanie, zlecenie za pieniądze koncernów
farmaceutycznych nakręcających spiralę strachu.

Kłamią i teraz! Mydlą ludziom oczy! Rzygać mi się chce kiedy oglądam
telewizję. Niedawno tak nienawidzony prezydent okazuje się mężem
stanu, a Putin przyjacielem Polaków. Z całym szacunkiem do wszystkich
osób, które tragicznie zginęły - zamiast oglądać ten ckliwy szajs
proponuję obejrzeć następujący film i uruchomić mózg.

http://www.youtube.com/watch?v=Y_JyUTX42ho

Większość głównych bohaterów tego filmu nie żyje - zamordowana w
niejasnych okolicznościach co zdaje się potwierdzać autentyczność ich
wcześniejszych wypowiedzi.

Osobom które chciałyby w jakiś sposób zweryfikować lub pogłębić
informację z filmu polecam również listę następujących lektur. Nie są
to sensacyjne bestsellery tylko poważne książki zakazane na terenie
Federacji Rosyjskiej. Rozprowadzanie ich ich jest traktowane jako
działalność antypaństwowa i karane wysokimi wyrokami.

"Przestępcy z Łubianki" - Aleksander Liwinienko
"FSB wysadza Rosję" - Juri Felsztyński i Aleksander Litwinienko
"Akwarium" - Wiktor Suworow
"Lodołamacz" - Wiktor Suworow

Informacje zawarte w filmie i w książkach pomogą zyskać nową
perspektywę w ocenie sytuacji w naszym kraju!

Nie dajmy się zwodzić obłudnym politykom!

Cytuję tutaj mejla utalentowanego artysty - wyraz jego fascynacji teoriami spiskowymi - bo zobaczyłem w poniedziałek w telewizji (wprawdzie kłamliwej, bo publicznej) program publicystyczny. Lisa. Radiomaryjny poseł PiS Girzyński zjadł w nim niby rozgarniętą profeministyczną profesor Środę oraz publicystę-ministra (u Mazowieckiego) Kuczyńskiego. Ci szacowni biedaczkowie miesiąc po katastrofie wciąż nie wiedzieli, jak dyskutować z retoryką PiS-u ("Wszyscyśmy się czegoś nauczyli, świat jest lepszy, Polska jest jedna, nie można tego zmarnować"). Girzyński spokojny, taki wrażliwy, wciąż oczywiście wstrząśnięty do głębi i koncyliacyjny, a z drugiej strony Środa, przekonująca go, że w internecie i w społeczeństwie trwa bezprecedensowa wojna wszystkich ze wszystkimi. Że tłum fanatyków ganiał ją po Starym Mieście pod hasłem "to ta kurwa z Wyborczej". A Girzyński biedaczysko "się z tym nie spotkał". Pewnie dlatego, że cały wstrząśnięty chodzi. Oczywiście bez trudu wygrał, moim zdaniem, tę pseudorozmowę.

To, co czytam codziennie na Facebooku, w gazetach i widzę w telewizji, utwierdza mnie w przekonaniu, że tak ostrych podziałów w społeczeństwie dawno nie było. Artysta wysłał ten list w środę po tragedii pod Smoleńskiem, zatem dzień po ogłoszeniu decyzji o pochówku prezydenta (z żoną!) na Wawelu. W środę rano spotkaliśmy się też (w żałobnych nastrojach) w gronie rodzinnym. Rozmowa w beznadziejny sposób zeszła na politykę, Wawel, katastrofę. Od ludzi przecież rozgarniętych dowiedziałem się, że to jest Rosja, nigdy się nie dowiemy, oni zawsze chcieli zniszczyć Polskę, premier kagiebista, on już wie jak itd. Mówię o naprawdę smutnych okolicznościach spotkania. Nigdy z tymi ludźmi w ten sposób nie rozmawiałem. Zanim to się zaczęło, była też rozmowa dziadków o wojnie. Jeden z nich polecił drugiemu "Gułag" Anne Applebaum, na to ciotka zareklamowała utwór "Czerwona msza, czyli uśmiech Stalina" Bohdana Urbankowskiego. Wszystko prawda, same dokumenty.

Oczywiście list artysty przytaczam również dlatego, żeby zainteresowani zobaczyli sobie wzmiankowany film, ja dotarłem chyba do piątej części. Moje zdanie o sprawie Litwinienki najkrócej umiem streścić dwoma słowami: walka frakcji. Oczywiście można mieć inne zdanie. Natomiast "historyk" Suworow znany jest głównie z absurdalnej tezy, że w 1941 Hitler uprzedził zdradziecki atak Stalina na III Rzeszę. Myślę, że to daje pojęcie o jego aparacie badawczym, niemniej postaram się którąś z zalecanych pozycji wyszukać i przeczytać. Nikogo jeszcze nie zabiło poznanie jakiejś skrajnej wersji historii (chociaż niektórych zbliżyło to do szaleństwa).

A po tych lekturach - albo zamiast nich - zapraszam biegiem do Teatru IMKA Tomasza Karolaka, ulica Konopnickiej 6, czyli tam gdzie Centralny Basen Artystyczny, a od frontu Buffo. Grają "O północy przybyłem do Widawy, czyli Opis obyczajów III", reżyseruje Grabowski, dyrektor Starego Teatru w Krakowie. Jest to tzw. nareszcie teatr, na który czekałem. Bez przegadania, rozbuchania scenografii czy też kilkudziesięciu tancerzy jak u przekurewsko nudnej Kleczewskiej, lub u nieszczęśnika Lupy, który się nie potrafi zmieścić w pięciu godzinach ani uniknąć rozbierania jakiegokolwiek młodego aktora. Grabowski umie dużo więcej. Aktorzy, nieliczni, grają, muzyka i piosenki Koniecznego świetne, Mysłowska bosko śpiewa arię, dużo wesołości, ale śmiech na ryju zamiera, momentami rzygać się chce. Jako grę z publicznością rozumiem też koszarowy charakter niektórych żartów: zobaczcie, nie tacyście inteligenci, jak się sobie wyobrażacie, nie tylko ironia i groteska was śmieszy. Iść.